Od razu uprzedzam - nie, nie startowałam w zawodach :) Byłam tylko "fotografem" ;)
Koło 13 poszłam w stronę przystanka, skąd zabrały mnie Kamila i jej mama. Było bardzo gorąco, więc spodziewałam się, że pod koniec dnia będzie burza - wzięłam ze sobą sweter :) Tak na wypadek.
Dojechałyśmy koło 13:30, ale było opóźnienie i zawodnicy jechali dopiero 70 cm.
Od razu rozstawiłam statyw, przygotowałam aparat i znalazłam sobie odpowiednie miejsce :)
Pogoda była naprawdę, idealna do zdjęć :)
Byłam bardzo podjarana, bo to były moje pierwsze zawody w życiu i nie mogłam się nacieszyć widokiem, tylu koni w jednym miejscu :D
Z tego co mówiła jakaś dziewczyna, był tylko jeden upadek i to na niższych przeszkodach. Był jednak dość poważny, bo wzywali karetkę :C Nie wiem co dokładnie się stało, bo akurat mnie nie było, ale ponoć dziewczyna spadła po oddaniu skoku. Na szczęście koń się zatrzymał i jej nie zdeptał.
Razem z Kamilą wypatrzyłyśmy kilka par czekających na wyższe konkursy (80 i 100 cm), więc skorzystałyśmy i popytałyśmy czy możemy sobie porobić zdjęcia :)
Znalazło się nawet kilka koni zimnokrwistych :) Był taki jeden ogierek, był magicznie piękny. Szłyśmy już w jego stronę mówiąc "Wygląda na spokojnego". Byłyśmy w błędzie xd
Doszłyśmy do niego, a on nagle się zerwał i zaczął galopować za jakąś klaczą, czekającą na swój przejazd. Klacz zaczęła uciekać i ogólnie zrobił się mały chaos. Ogierek cały czas rył kopytami o ziemię, a klacz uciekała.
W końcu właściciele ogiera zaprowadzili go na mały, ogrodzony teren.
My za to poszłyśmy na rozprężalnie. Znajdowała się zaraz za parkurem i dodatkowo, była otwarta, więc wielu jeźdźców wyjeżdżało na pobliskie łąki.
Spotkałyśmy dużo Słowaków :P
Znalazły się nawet dwa arabki :)
Ten na tym zdjęciu zajął (chyba) piąte miejsce w 80 cm :)
Ponagrywałam troszkę na rozprężalni i na łąkach. Porobiłam kilka zdjęć i już zaczął się konkurs 90 cm.
Wtedy na niebie pojawiły się ciemne chmury. Błyskało się już od dłuższego czasu, więc nikt nie zwracał na to uwagi. Do czasu, aż zaczęło padać.
Narzuciłam sweter na głowę i jeszcze przez dwa przejazdy siedziałam z aparatem, w połowie schowanym pod swetrem, ale kiedy zaczęło mocniej padać i na obiektywie zaczęło pojawiać się mnóstwo kropelek, poszłyśmy na chwilkę się schować pod parasole, rozłożone niedaleko parkuru.
Przeczekałyśmy i kiedy troszkę się uspokoiło poszłyśmy oglądać dalsze przejazdy. Nie wyciągałam jednak aparatu, bo i tak nie miało to sensu, a bałam się, że mi zamoknie czy coś xd
No i oglądamy. Zaczęło się robić ślisko i konie często, niebezpiecznie się ślizgały. Jeden poślizgnął się nawet przy odbiciu i poleciał cały na przeszkodę. Jeździec ledwo się utrzymał, ale byli cali, więc kontynuowali :)
I wtedy komentatorka mówi "Na parkur wjeżdża Ilona Majewska...".
Od razu wyciągnęłam aparat :D
Była to moja idolka, którą poznałam z youtube :)
Startowała na dwóch koniach, w konkursie 90 i 100 cm :)
Niestety przy każdym przejeździe miała jedną zrzutkę :/
Jednak po przejeździe poszłyśmy ją trochę pośledzić xd
Zrobiłyśmy sobie zdjątka z jednym, z koni na którym startowała... nawet pomachała mi do aparatu :D
Po przejeździe w 100 cm, poszłam zapytać czy mogłabym też zdjęcie z nią :) Zgodziła się i chwilkę pogadałyśmy, bo jak się okazało, kiedy tylko powiedziałam, że jestem z Sromowiec Wyżnych, skojarzyła sobie właśnie z youtubem i zaprosiła mnie do swojej stajni :) Obiecałam, że kiedyś wpadnę ;)
To był jeden z przyjemniejszych dni w moim życiu :) Mimo przelotnie brzydkiej pogody :D
Za rok obowiązkowo, tutaj wrócę C:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz