sobota, 15 marca 2014

Zaskakująca Pogoda :P

Hej :)
Dzisiaj w skrócie opiszę co działo się u kopyciaków :)

Zapewne nie tylko u mnie pogoda jest dzisiaj do... pod psem xd Otóż rano było nawet nieźle - ciepło (chociaż miałam na sobie kurtkę zimową i czapkę (nigdy nie noszę czapek)), słoneczko tak od czasu do czasu wyglądało, ale chmury były cały czas :P
No i o dziewiątej pojechałyśmy z Karoliną.
Kamila na Latojce i pani Irmina na Kanionie :)
Trafiłyśmy akurat, bo pani instruktor, Kamila i Wiola (znajome ze stajni) wyjeżdżały w terenik wokół stajni. No i Kamila poprosiła żebym jej porobiła zdjęcia (no cóż nowy aparat zobowiązuje :P) i filmiki. 
Coś tam porobiłam (gdyby słońce świeciło zdjęcia wyszłyby lepiej, ale mniejsza o to :P). Dziewczyny miały kłus, galop po prostej, skoki przez "kłody" :) Ogólnie bardzo ciekawie pani instruktor sobie to wymyśliła :D

Po terenie szybko wzięliśmy Prota (chłopak miał zdecydowanie za dużo energii) i poganialiśmy po ujeżdżalni :) Ledwie go wpuściłyśmy, a on już cwałem wkoło :D Nikt nie cmokał ani nie machał nawet batami, więc wiecie... Samo trenujący się koń :3
Prot Szport Hucuł
Troszkę poskakał żeby się zmęczyć (ale to nic nie pomogło D:) i ogólnie rzecz biorąc to Prot robi nam się na szport hucuła :)

Co do Goliata to troszkę poćwiczyliśmy ukłony, ale misiek był rozkojarzony - Lamia miała ruję ;_; Wciąż zaskakuje mnie to, że mimo że Goliat to wałach, wciąż czuje się tak męsko xD

Po poganianiu Prota, pogoda zaczęła się troszkę psuć - zaczęło wiać. Konie już niespokojne... Straszne liście o.O Szybko osiodłałam Wertę, Karolina Prota i miała być nasza jazda... Jeszcze klienci szybko na Procie (na szczęście dzieci to tylko oprowadzanki), a ja z siodła stępowałam już Wertę... Klacz meeeega podenerwowana :< W pewnym momencie tak się do wyjścia z ujeżdżalni pchała, że nie było jak ją odciągnąć (pomogła mi Kamila, z ziemi). Jadę stępem, patrzę a na padoku konie galopują w stadzie - spłoszyły się czegoś... Potem otworzył się kibelek ;_; Rolka papieru powiewała, dodatkowo strasząc konie... Skończyły się oprowadzanki, Karolina szybko weszła na Prota i zaczęłyśmy jazdę. Wtedy zaczęło kropić...
Werta nerwowa bardzo xd
Ale my wytrzymałe jeździłyśmy xD Kamila szybko pojechała rowerem do domu (obawiam się, że i tak ją zlało :/). Przez wiatr nie słyszałam co mówi pani instruktor, ale widzę, że Karolina zaczęła kłusować. Dobra przechodzę do kłusa... Jednego pełnego kółka nie zrobiłam, bo jak raz ziuchnęło tym wiatrem to Werta w stój i oczy wytrzeszczone na mordercze liście i gałęzie...
Wtedy pani instruktor stwierdziła, że nie ma co ryzykować, że któryś się spłoszy i kończymy "jazdę" :P Szybko zeszłyśmy z koni i jak najszybciej na padok z nimi :P Kiedy prowadziłam Wertę, biedna spłoszyła się czegoś i zahaczyła strzemieniem o ogrodzenie... Puślisko nie wytrzymało i urwało się... Ale pani Irmina mówiła, że to żaden problem :)
No i czym prędzej rozbieramy konie, chowamy cały sprzęt, sianko koniom do boksów i do hotelu, do mieszkania pani instruktor :) 
Potem już tylko do domu :)
Spodnie mokre bardzo D:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz