Biorąc pod uwagę, że w tym roku napisałam tylko dwa posty na bloga, postanowiłam jak najszybciej to nadrobić :)
Dzisiaj nie jeździłam, po części też nie pracowałam z ziemi - nie licząc 15 minut z Goliatem luzem :)
Mimo wszystko cały dzień spędzony u koni (od 9 do 16) na jak największy plus (może pomijając śmierć mojego wiernego przyjaciela - statywu na aparat) :P
Żegnamy zmarłych i ciśniemy dalej z notką :)
Zacznijmy od tego, że każdy koń miał dzisiaj zrobioną fryzurkę :)
Stąd też tytuł dzisiejszego posta :D Warkoczyki (Latoja), jednorożce (Prot i Werta) i palma... Zapytacie czemu palma? ~.O
Otóż dlatego...
Nie jestem dobra w pleceniu warkoczyków, więc Goliat ma na głowie palmę XD
Ale wygląda w niej mega słodko :3
Były trzy tereny, więc podejrzewam, że konie teraz umierają w boksach... Tylko Goliat szczęściarz (jeśli patrząc na pracę), przesiedział na pastwisku (tudzież padoku) cały dzień. Ale nie dostał owsa :>
Jako że koń kuleje, popracowaliśmy tylko w stępie - przecież jeśli inne konie chodzą pod siodłem, to Goliata też praca nie może ominąć...
Popracowaliśmy luzem :) Slalomy między drzewkami, nagłe zwroty, ukłony bez smakołyków i nauka nowej sztuczki "uśmiech" :) Wszystko dostosowane dla Goliata, żeby nie nadwyrężać zbytnio nogi.
Tulaski obowiązkowe :) Jutro znowu cały dzień u koni :) Tym razem postaram się siedzieć jeszcze więcej xD Bo mimo, że nie jeździłam i nie robiłam nic nadzwyczajnego, czuję nogi i to dość konkretnie :P
Już jestem ciekawa, co przyniesie jutrzejszy dzień ;]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz